Artykuły z Gazety Pomorskiej

Posted by Stowarzyszenie Osób Bezrobotnych w Świeciu On 16:54

Aby się nie znudziły życiem 

Wycieczki krajoznawcze, do filharmonii i teatru, wystawianie przedstawień, pomoc w odrabianiu lekcji i nauka pożytecznego i sensownego spędzania czasu. To niektóre z punktów programu jaki realizowany jest w świetlicy Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu.

Autorami programu pod hasłem "Rodzina aktywnym uczestnikiem życia społecznego" są: Hanna Jurek i Ewa Pusz, nauczycielki, które działają w stowarzyszeniu.

- Program składa się z kilku części - mówi Hanna Jurek. - Jeden z nich związany jest z naturą. Jeździmy z dziećmi na wycieczki, promujemy zdrowy styl życia i uświadamiamy dzieci czym jest narkomania i alkoholizm i jak się przed nimi bronić. Organizujemy spotkania ze specjalistami, którzy opowiadają o tych zagrożeniach.

Taka jest sztuka

Kolejnym działem jest upowszechnianie kultury przez duże K.

- Chcemy, aby nasze dzieci odwiedziły filharmonię, teatr, aby zobaczyły, jak wygląda prawdziwy świat sztuki - wskazuje Ewa Pusz. - Sami przygotowujemy przedstawienia na różne okazje.

Program przynosi także korzyści dla rodzin.

- Dorośli integrują się przy wspólnych imprezach i kultywowaniu tradycji - mówi Hanna Jurek.

Pożyteczny czas

Dzieci ze świetlicy uczą się też...

- ... jak pożytecznie i sensownie spędzać czas - dodaje pani Pusz. - W dzisiejszym świecie pełnym agresji wśród młodych, którzy są znudzeni życiem, to bardzo ważne.

Może ktoś ma piec?

Praca nauczycieli i rodziców to w świetlicy nie gwarantuje pełnego sukcesu.

- Potrzebne są fundusze i sprzęt - wskazuje Ludmiła Młynik, wiceprezes SOB. - W ramach programu chciałyśmy uczyć dzieci gotować i piec. Nie mamy jednak pieca czy kuchenki gazowej. Przydałby się telewizor. To nie muszą być nowe rzeczy, prosto ze sklepu. Brakuje nam też środków czystości. Gdyby ktoś z Czytelników "Pomorskiej" chciał nam pomóc, to prosimy o kontakt.

Świetlica stowarzyszenia mieści się przy ulicy świętego Wincentego (przy Starym Szpitalu) w Świeciu.

(karp)

„Gazeta Pomorska”, 18 Kwietnia 2006




Chcemy was za żony


Członkinie świeckiego Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych dostały list od trzech rolników z gór świętokrzyskich. Mężczyźni pilnie poszukują żon.

A historia rozpoczęła się tak. - We telewizyjnych wiadomościach ukazała się informacja, że poszłyśmy do szkoły - opowiada Ludmiła Młynik, wiceprezes Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu. - Po kilku dniach listonosz przyniósł mi list z daleka. Kiedy go zobaczyłam, pomyślałam, że ktoś chce się poradzić, jak założyć stowarzyszenie. Jednak im dalej go czytałam, tym bardziej byłam zaskoczona. I zadowolona.

Prosimy o listy od pań

Trzej mężczyźni napisali: "Mieszkamy w niewielkiej, ale pięknej miejscowości w województwie świętokrzyskim. Jesteśmy przystojnymi, spokojnymi i pracowitymi rolnikami. Mamy ładne domy z wygodami, lecz nie mamy żon. Jesteśmy kawalerami w wieku 30 lat. Może któraś z pań (...) zdecydowałaby się na małżeństwo (...) mamy dobre warunki do założenia rodziny. Prosimy o krótkie listy od pań, które byłyby zainteresowane naszą propozycją. (...)"

Mamy "wzięcie"

Pani Ludmiła - mężatka, jak pozostałe - wzięła list na zebranie stowarzyszenia i go odczytała. - Dziewczyny uważnie słuchały, bo myślały, że to coś ważnego - wspomina wiceprezes. - Potem była salwa śmiechu. Wszystkie pokserowały list, aby pokazać mężom, jakie mają "wzięcie".

Jedna z pań odpisała rolnikom w imieniu wszystkich. Podziękowała za zainteresowanie i ofertę. - Od tamtej pory nie dostałyśmy żadnego listu - dodaje. - Wysyłamy im kartki na święta i z pozdrowieniami.

Skontaktowaliśmy się z jednym z autorów listu. - Mój kolega wpadł na taki pomysł i w imieniu nas trojga napisał do Świecia - powiedział pan Tadeusz. - Nie spodziewaliśmy się odzewu.

Jak się dowiedzieliśmy, panowie nadal są kawalerami.

(karp)

„Gazeta Pomorska”, 4 Lipca 2006




Dla chcącego, nic trudnego


Prezentujemy dziś kolejne osoby w cyklu "Pomoc za jeden uśmiech" - założycielki Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu. Kiedy je tworzyły, nie sądziły, że będzie najprężniej działającą organizacją w powiecie.

Wszystko zaczęło się od spotkań na schodach przed domem Leto-sławy Molendy i Ludmiły Młynik. To właśnie tam powstał plan założenia stowarzyszenia, które przede wszystkim zajmować się będzie dziećmi. I tak też się stało. Stowarzyszenie bardzo szybko się rozwijało. W końcu powstała świetlica dla dzieci. Dziś skupia ona ponad czterdzieścioro dzieci. Wszystkie co roku wyjeżdżają na wycieczki, kolonie i obozy nad morze oraz w góry. Kilka miesięcy temu otwarta została nowa siedziba stowarzyszenia, która, jak mówią dzieci, jest ich drugim domem. Ostatnio członkowie stowarzyszenia przygotowali wspaniałą Wigilię. Dzieci, specjalnie na tę okazję, zaprezentowały świąteczne przedstawienie. Nad jego przebiegiem czuwała Krystyna Polanka. Po występach do świetlicy przybył Gwiazdor. Dzieci podzieliły się nim opłatkiem. A potem każde z nich dostało świąteczny prezenty. - Mogłyśmy je przygotować dzięki hojności świeckiego Urzędu Miasta, firmy "Pepco", "Star Foods" oraz "Trans - Rem" - zaznacza Letosława Molenda, prezes SOB. - Należą im się za to wyrazy uznania. Potem wszyscy zasiedli do suto zastawionych stołów. Wszystko, pod czym się uginały, członkinie przyrządziły z żywności, którą stowarzyszenie przez ostatni weekend zebrało w sklepach. - Ludzie otworzyli swoje serca, dzięki czemu uzbierałyśmy 730 kg jedzenia - wylicza Ludmiła Młynik, wiceprezes stowarzyszenia. - Część trafiła na wigilijny stół. Z reszty przygotowałyśmy 44 paczki, które damy biednym ludziom. Chciałybyśmy podziękować wszystkim Czytelnikom "Pomorskiej", że wsparli naszą akcję i życzyć im wszelkiej pomyślności z okazji świąt. Bożego Narodzenia.

(karp)

„Gazeta Pomorska”, 24 Grudnia 2005





Dziewięć kobiet zakłada spółdzielnię


Członkinie świeckiego Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych zakładają spółdzielnię pracy. Na początek zajmą się sprzątaniem mieszkań i biur. Mają już pierwsze zlecenie.

Pomysł założenia spółdzielni podsunęła paniom kierowniczka Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu.

- Powiedziała, że to dobry pomysł, że jesteśmy idealnymi kandydatkami - mówi Ludmiła Młynik, wiceprezes SOB. - Postanowiłyśmy spróbować.

Spółdzielnię tworzyć będzie dziewięć kobiet.

- Są to osoby sprawdzone i godne zaufania - wskazuje pani Ludmiła. - A nie ma bardziej pewnych ludzi, jak nasze dziewczyny.

Firma na specjalnym warunkach

Czym jest dokładnie spółdzielnia pracy?

- Można powiedzieć, że to firma, która nie jest nastawiona na zysk - wskazuje wiceprezes. - Wszyscy zarabiamy po równo. Poza tym, oprócz zleceń prywatnych, możemy startować w przetargach i konkursach organizowanych przez urzędy.

Będzie co robić

Kobiety najpierw zajmą się sprzątaniem.

- Nie mamy wyższego wykształcenia, więc musimy się zająć na początek niewielkimi rzeczami - mówi Ludmiła Młynik. - Będziemy kompleksowo sprzątać mieszkania i biura. Orientowałam się czy na naszym rynku będzie zapotrzebowanie na takie prace. Brakuje firm, które zajmą się zleceniami za 200 - 300 złotych. My je weźmiemy.

Na rozkręcenie interesu spółdzielnia dostanie pieniądze z Funduszu Pracy. Za nie kobiety kupią mopy, wiadra i środki czystości.

- Na jedną osobę jest to 300 procent przeciętnego wynagrodzenia, czyli około 24 tysięcy złotych - wylicza pani Ludmiła. - Warunkiem jest jednak to, aby przez rok prowadzić działalność. W przeciwnym razie trzeba oddać pieniądze wraz z odsetkami.

Stawiamy na rozwój

W przyszłości do kobiet mają dołączyć panowie, którzy zajmą się drobnymi remontami i przeprowadzkami.

W najbliższych tygodniach kobiety przejdą trzydniowe szkolenie. Poznają na nim zasady prowadzenia spółdzielni.

W Polsce jest ponad 40 tego typu działalności. Najbliżej nas w Chełmnie. Świecka spółdzielnia chce z nią współpracować.

Tomasz Karpiński

„Gazeta Pomorska”, 20 Lipca 2006




Jedziemy się uczyć 


Dwie członkinie świeckiego Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych, które zakładają Spółdzielnię Pracy jadą dziś do Sejmu, aby porozmawiać z przedstawicielami Ministerstwa Pracy o swojej nowej działalności. Odwiedzą też spółdzielnię w Warszawie.

Cel wyjazdu do Warszawy na ulicę Wiejską jest jeden. - Chcemy porozmawiać z przedstawicielami ministerstwa pracy o zakładaniu i działalności Spółdzielni Pracy - mówi Ludmiła Młynik, wiceprezes SOB. - Mamy do nich dużo pytań na ten temat. Oni stworzyli ustawę o spółdzielniach, więc wiedzą o tym wszystko. Po wizycie w Sejmie zobaczymy na własne oczy, jak działa taka spółdzielnia w stolicy. Porozmawiamy z jej założycielami. Chcemy skorzystać z ich doświadczenia i przenieść je na nasz grunt.

O wynikach wizyty w stolicy członkiń stowarzyszenia napiszemy w przyszłym tygodniu.

(karp)

„Gazeta Pomorska”, 21 Lipca 2006





Kosze pełne serca


Członkowie Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu przez najbliższy weekend będą zbierać żywność w świeckich supermarketach.

Zbiórka będzie prowadzona w sobotę i niedzielę w godzinach 8-19. Członkowie świeckiego stowarzyszenia będą zbierać w sześciu sklepach: "PoloMarket" przy alei Jana Pawła II i ulicy Paderewskiego, "Biedronce" przy Dużym Rynku i ulicy Wojska Polskiego, "Lewiatanie" przy ul. Wyszyńskiego i "Tesco" przy ul. Cukrowników w Świeciu.

- Bardzo wielu Czytelników "Pomorskiej" zawsze okazuje nam wielkie serce - mówi Letosława Molenda, prezes SOB. - Dlatego też i tym razem liczymy na nich. Chciałybyśmy prosić, aby do koszyków oprócz ryżu, mąki i makaronu, trafiły też słodycze i inne artykuły, które będą wykorzystane na przygotowania wieczerzy wigilijnej w świetlicy.

Zebrana żywność zostanie podzielona na dwie części. Pierwsza, tak jak powiedziała prezes stowarzyszenia, trafi do świetlicy. Druga zostanie przekazana ludziom biednym wytypowanym przez stowarzyszenie.

(karp)

„Gazeta Pomorska”, 14 Grudnia 2005




Odebrali dwie tony jedzenia z Unii


Dwie tony jedzenia, głównie mleka, sera, mąki, ryżu i makaronu, trafiło do pięciu tysięcy mieszkańców gminy Świecie. I chociaż nie obyło się bez problemów, akcja oceniana jest bardzo dobrze.

W gminie Świecie wydawaniem żywności zajmuje się Polski Komitet Pomocy Społecznej i Stowarzyszenie Osób Bezrobotnych. Ubodzy mieszkańcy gminy, którzy zostali wytypowani przez pracowników Ośrodka Pomocy Społecznej, mogli w siedzibach tych dwóch organizacji odebrać ryż, mleko czy makaron.

- Do akcji włączyli się także sołtysi, którzy rozwozili żywność po swoich wsiach - mówi Lidia Lemańska, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu. - W pierwszym półroczu wydaliśmy prawie dwie tony jedzenia wartego ponad pół miliona złotych. Odebrało ją pięć tysięcy mieszkańców gminy. Jak obliczyliśmy średnio na jedną osobę przypadło 35,6 kg żywności na miesiąc. Około stu rodzin w ogóle nie zgłosiło się po nią.

Nie obyło się bez kłopotów.

- Nieporozumienia dotyczyły głównie jakości sera - wyjaśnia kierownik Lemańska. - Mieszkańcy nie wiedzieli, że jest on pakowany w woreczki wypełnione specjalnym gazem. Myśleli, że ser jest zepsuty. Niepotrzebne zdenerwowanie i zamieszanie wprowadziły ogromne kolejki przed punktem wydawania żywności Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych. Dlatego też apeluję o to, aby nie tworzyć kolejek, bo to niczego nie przyśpieszy.

Mimo to, akcja oceniana jest bardzo wysoko.

- Dzięki determinacji Letosławy Molendy i Ludmiły Młynik ze Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych oraz Marka Młodzianowskiego i Zbigniewa Kozaka z PKPS oraz sołtysów, akcja przebiegła i będzie dalej przebiegać sprawnie - podkreśla pani kierownik.

Tomasz Karpiński

„Gazeta Pomorska”, 29 Sierpnia 2005




Ruszają z kopyta



Blisko rok trwały prace remontowe nowej siedziby Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu. Wszystkie materiały, warte kilkadziesiąt tysięcy złotych, pochodziły z darowizn.

Droga członków stowarzyszenia do tego, aby mieć własną świetlicę, nie była łatwa. Ponad rok temu otrzymali budynek po byłej stolarni przy starym szpitalu w Świeciu.

- Trzeba było włożyć niesamowicie dużo pracy, aby doprowadzić go do stanu używalności - mówi Ludmiła Młynik, wiceprezes Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu. - Mieliśmy szczęście do świeckich urzędników. Wszystkie mapki, plany i pozwolenia dostaliśmy za darmo, i od ręki. Poparł nas także urząd gminy i starostwa. Chcemy im za to bardzo podziękować.

Dali bardzo dużo

Kiedy dokumenty były gotowe, ekipy remontowe wkroczyły do przyszłej świetlicy.

- Wszystkie materiały, warte kilkadziesiąt tysięcy złotych, pochodziły od sponsorów i darczyńców - wskazuje wiceprezes. - Pomagały, nam małe, rodzinne firmy, ale również giganci z naszego powiatu. Dzięki nim świetlica wygląda tak, jak wygląda.

Dla "Pomorskiej" członkowie stowarzyszenia zrobili wyjątek i dzień przed uroczystym otwarciem pokazali końcowy efekt. - Przez ostatni tydzień do późna siedzieliśmy tu i pracowaliśmy - opowiada pani Ludmiła oprowadzając nas po świetlicy.

Tak to wygląda

Efekt jest zdumiewający. Wszystkie pomieszczenia pomalowane są na bardzo żywe i ciepłe kolory. Ze ścian patrzą bohaterowie bajek i leśne zwierzęta wykonane przez członkinie stowarzyszenia. Kilka dni trwały też przygotowania artystyczne dzieci, które w ramach podziękowania, przygotowały specjalny program.

Wczoraj o godzinie 16 nastąpiło uroczyste otwarcie świetlicy. Zjawili się na nim między innymi Tadeusz Pogoda , burmistrz Świecia, Marzena Kempiśka, starosta świecki oraz Romuald Kosieniak, wojewoda kujawsko - pomorski i Danuta Piotrowska , posłanka. Byli też sponsorzy. - Jesteśmy szczęśliwi, że po prawie roku możemy z dumą powiedzieć: świetlica rusza z kopyta! - powiedziała wszystkim Letosława Molenda , prezes stowarzyszenia.

"Pomorska" też pomogła i będzie pomagać stowarzyszeniu.

Tomasz Karpiński

„Gazeta Pomorska”, 11 Czerwca 2005




Tony darów




Setki kilogramów żywności wydało w ostatnim czasie ubogim mieszkańcom gminy Świecie, Stowarzyszenie Osób Bezrobotnych.

Ostatnie tygodnie były bardzo pracowite dla członków stowarzyszenia. Obsługiwali setki mieszkańców gminy Świecie.

- Wydaliśmy 17 tysięcy litrów mleka, 960 kilogramów sera topionego i 2,2 tony ryżu - wylicza Letosława Molenda , prezes SOB. - To wszystko trafiło do 1,7 tysiąca osób.

Zainteresowanie akcją jest bardzo duże. - Długie kolejki ustawiają się już o 4-5 rano - mówi prezes. - Nad takim tłumem bardzo trudno zapanować. Często więc dochodzi do sprzeczek. Jest to nie potrzebne, ponieważ żywności nie zabraknie. Na bieżąco jest dowożona. Nie ma więc powodu do niepokoju. Żywności starczy dla wszystkich potrzebujących.

Kto może przyjść do stowarzyszenia po nią?- Każdy, kto został wytypowany przez ośrodek pomocy społecznej - informuje Letosława Molenda. - Aby uniknąć nieporozumień najlepiej pójść do ośrodka i dowiedzieć się, czy jesteśmy na liście.

Siedziba stowarzyszenia mieści się przy ulicy św. Wincentego (przy starym szpitalu).

(karp)

„Gazeta Pomorska”, 13 kwietnia 2005




Więcej bezrobotnych znajdzie zatrudnienie


Niewielu bezrobotnych z gminy Świecie mogło skorzystać z programu reintegracji osób zagrożonych wykluczeniem społecznym. Teraz to się zmieni.

Główną przeszkodą był zapis, który mówił, że z programu mogą skorzystać osoby będące bez pracy powyżej 24 miesięcy. Program Reintegracji Społecznej i Zawodowej Osób Zagrożonych Wykluczeniem Społecznym umożliwia gminom zorganizowanie robót publicznych dla bezrobotnych na okres do 12 miesięcy. To właśnie one mają sprawić, że bezrobotni, którzy długo nie mogą znaleźć zatrudnienia, uwierzą we własne siły i będą impulsem bardziej efektywnego poszukiwania etatu i usamodzielnienia się. opieką świeckiego Ośrodka Pomocy Społecznej jest ponad 5 tys. osób z czego około 60 procent to ludzie bez pracy. Każdego roku dzięki programowi reintegracji udaje się zatrudnić około stu osób. - Mimo że wskaźnik bezrobocia jest wysoki, trudno nam było znaleźć bezrobotnych, którzy nie pracowali przez taki okres czasu - wskazuje Lidia Lemańska, kierownik Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu. - Dlatego potrzebna była zmiana w programie. Rok, a nie dwa Wchodzi ona w życie nie tylko u nas, ale w całym kraju. W gminie Świecie, na ostatniej sesji Rady Miasta, jednogłośnie przyjęli ją radni. - Z programu znika zapis o tym, że zainteresowana osoba musi być bez pracy ponad dwa lata - informuje kierownik OPS. - Teraz mogą z niego skorzystać ci, którzy ponad rok są bezrobotni. Uważam, że jest to bardzo korzystna zmiana, ponieważ liczba adresatów programu znacznie się rozszerzy. Więcej możliwości Jak mówi pani Lemańska, pozytywne skutki takiego posunięcia są już odczuwalne. - Przy ostatnim naborze do prac publicznych mogliśmy wybrać więcej osób - zaznacza. Ze zmiany zadowolone są założycielki Stowarzyszenia Osób Bezrobotnych w Świeciu. - Wiemy jak to jest, kiedy przez ponad rok nie można znaleźć pracy. Człowiek traci nadzieję i odwraca się od świata - mówi Ludmiła Młynik, wiceprezes stowarzyszenia. - Ta zmiana to szansa dla takich ludzi.

Tomasz Karpiński

„Gazeta Pomorska”, 6 Marca 2006